Forum Forum Poświęcone Duchowości Monastycznej Strona Główna Forum Poświęcone Duchowości Monastycznej

 
 » FAQ   » Szukaj   » Użytkownicy   » Grupy  » Galerie   » Rejestracja 
 » Profil   » Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   » Zaloguj 

W jaki sposób winniśmy kochać Pana Boga

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum Poświęcone Duchowości Monastycznej Strona Główna -> Swobodna Dyskusja
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
SILENTIUM
Administrator



Dołączył: 21 Sie 2007
Posty: 87
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 23:56, 27 Sty 2011    Temat postu: W jaki sposób winniśmy kochać Pana Boga

Cytat:
ŚW. BERNARD Z CLAIRVAUX

I, 1. Pragniesz zatem usłyszeć ode mnie, dlaczego i w jaki sposób winniśmy kochać Pana Boga - więc odpowiadam: przyczyną miłości Boga jest sam Bóg; miarą miłości Boga jest miłość bez miary. Czy to wystarczy? Mądremu wystarczy na pewno, ale „jestem przecież dłużnikiem również niewykształconych” (Rz 1, 14) - tym ostatnim chciałbym całokształt sprawy naświetlić nieco obszerniej i ująć ją nie tyle dogłębnie, ile praktycznie.

Sądzę, że istnieją dwie przyczyny skłaniające nas do miłości Boga dla niego samego. Pierwsza: nikt inny nie jest więcej godny takiej miłości; druga: nikt z ludzi nie może kochać z większym pożytkiem dla siebie [...].

VI, 16. Rozważ więc nasamprzód: w jaki sposób, w jakiej mierze, albo raczej bez miary, Bóg zasługuje na miłość naszych serc. Ten Bóg, który - by przypomnieć jeszcze - umiłował nas pierwszy. Umiłował bezgranicznie, On, Nieskończony - nas nędznych i niegodnych. Dlatego też powiedziałem: miarą miłości Boga jest miłość bez miary. Bowiem miłość ta obejmuje niezmierzoność i nieskończoność, tak jak Bóg jest niezmierzony i nieskończony. Pytam: jaki może być kres i rodzaj naszej miłości? Zwłaszcza że miłość nasza wynika również z obowiązku spłacenia zaciągniętego długu. Kocha Niezmierzoność, Nieskończoność, Miłość przechodząca wszelkie wyobrażenia ludzkie. Kocha Bóg, którego wielość nie ma jakichkolwiek granic, a mądrość wymiarów, i Jego „pokój przewyższa wszelkie pojęcie” (por. Ef 3, 19). My zaś odmierzać będziemy miłość naszą? „Będę Cię miłował, Panie, mocy moja, twierdzo moja i ucieczko moja, i wybawicielu mój!” (Ps 17, 2-3). Jesteś tym, czego pragniemy i co kochać możemy. Boże mój, Wspomożycielu mój! Niechże Cię kocham, ile mi pozwolisz, a ja zdołam. Z pewnością zdołam mniej, niż na to zasługujesz, ale nie mniej niż potrafię. Chociaż nie tak bardzo jak zasługujesz, nie jestem jednak w stanie przekroczyć moich możliwości. Mógłbym więcej, gdybyś mi udzielił więcej łaski, nigdy jednak tyle, ile jesteś godzien. „Niedoskonałość moją widziały oczy moje”, a jednak - „w księgach Twoich wszyscy są zapisani” (Ps 138, 16), którzy czynią, co mogą, choć nie mogą wszystkiego, co powinni. Z tego - tak mi się zdaje - wynika dość jasno, jak i za co powinniśmy kochać Pana Boga. Mówię „za co”, ponieważ „ile” - komuż dane zrozumieć? Kto zgłębi? Kto wysłowi? [...].

VI, 18. Każdy człowiek, zgodnie z właściwościami umysłu, pragnie tego, co posiada większą wartość, i z niczego, co gorsze, nie może być zadowolony. Kto na przykład ma piękną żonę, z przyjemnością ogląda się za piękniejszą. Kto nosi cenną suknię, szuka jeszcze cenniejszej. Bogaty zazdrości bogatszemu od siebie. Dziedzic wielkich włości z roku na rok powiększa swe dobra i osiedla. Znasz zapewne właścicieli wykwintnych pałaców, którzy niemal codziennie budują coś nowego, burzą stare domy, zmieniają i unowocześniają, z kwadratowych przerabiają na koliste. A cóż powiedzieć o ludziach zajmujących wysokie stanowiska? Jakżeż oni - kierując się fałszywą ambicją - pną się coraz energiczniej po stopniach kariery! I w tym wszystkim nie widać końca, ponieważ nie znajdują owego „najwyższego” i „najlepszego”. Trudno się dziwić, że nie ma zadowolenia w rzeczach zwyczajnych ten, kto nie doszukał się ich w wyższych. Z tego względu nie tylko głupotą, ale po prostu szaleństwem jest ubiegać się - i to tak zapalczywie - o dobra, które nie są w stanie nie tylko zaspokoić, ale nawet złagodzić ambicje człowieka. Dobra te podniecają tylko nienasycone apetyty i rodzą niepokój wiecznego niedosytu. Jest bowiem prawdą, że człowiek uganiający się za złudnymi urokami świata - trudzi się, lecz nie znajduje zadowolenia. Spożywając - niejako - kromkę chleba, nieustannie rozgląda się za całym bochenkiem. Więcej pragnie rzeczy, której szuka, niż cieszy się z tej, którą już posiada. Bo któż może posiąść wszystko? Tę nawet cząstkę, jaką udało mu się zdobyć, trzyma z lękiem i z niepewnością, czy jej nie straci, pewny jednak, że ją kiedyś stracić musi. W ten sposób błędna wola ludzka szuka tego, co najlepsze, zmierza ku temu, czym mogłaby się nasycić. Ale rzeczywistość przedstawia się inaczej: na tym bezdrożu daremność łudzi się tylko - „niepewność kłamie samej siebie” (por. Ps 26, 12). Jeżeli chcesz osiągnąć cel swego pragnienia, posiąść to, co jest zdolne przekreślić wszelkie bezowocne wysiłki, po cóż ci jeszcze ubiegać się o coś innego? Błądzisz po bezdrożach i prędzej umrzesz, niż odnajdziesz prostą drogę do celu.

19. W takim zamkniętym kole obracają się niewierzący. Próbują zaspokoić wrodzone tęsknoty, niestety sami unicestwiają możliwość osiągnięcia celu. Podkreślam „celu”, gdyż zabiegają raczej o własne zadowolenie. Pożądają stworzeń zamiast Stwórcy. Przebiegają i poznają okrąg ziemski, lecz nie dążą do poznania i pozyskania Pana wszechświata. Gdyby ich zamierzenia mogły być spełnione, to znaczy, gdyby zostały osiągnięte wszystkie ich cele, z wyjątkiem Początku Wszechrzeczy - mogliby marzyć o osiągnięciu i tego celu. Człowiek bowiem - zgodnie z prawem pożądania - szuka tego, czego nie posiada, i odrzuca to, co posiadł częściowo; chociażby zdobył i niebo i ziemię, niemniej czułby się zmuszony uważać, iż jest to zaledwie nikła cząstka dobra, którego oczekuje pełni, i doszedłby wreszcie do przekonania, że pozostał mu jeszcze cel najwyższy: Bóg. Wtedy bez wątpienia doznałby uciszenia wewnętrznego, bo jak bez Boga niespokojne jest serce człowieka, tak z Bogiem wszystko staje się pokojem. I rzekłby wówczas: „Mnie dobrze jest trwać przy Bogu” (Ps 72, 28). Albo: „Cóż ja mam w niebie albo czego chciałem na ziemi, oprócz Ciebie?” (Ps 72, 25). W końcu „Boże serca mojego i części moja, Boże na wieki” (Ps 72, 26). W ten sposób - jak powiedziałem - każde spragnione stworzenie, znalazłszy dobro mniejsze, znalazłoby i Dobro Najwyższe.

20. Życie jest jednak krótkie i zdolności ludzi bywają bardzo ograniczone. Te i inne okoliczności sprawiają, iż drogi ich pełne są niedoli i trudów; dlatego nie są zdolni osiągnąć wszystkich swoich zamierzeń. O, gdyby przynajmniej próbowali osiągnąć wszystko najpierw myślą, a dopiero potem doświadczeniem zmysłowym. Przyszłoby im to łatwiej i nie bez pożytku. Myśl ludzka posiada lotność i bystrość o wiele większą niż zmysły, a przeznaczeniem jej jest - kierować zmysłami. Z tej racji zmysły nie odważają się sięgać po rzeczy, które nie zostały zbadane myślą. To mając na uwadze, powiedziano: „Doświadczajcie wszystkiego, a to co dobre jest, zachowujcie” (1 Tes 5, 21). Innymi słowy: rozum niech rządzi zmysłami, a one niech postępują za światłem myśli. Inaczej bowiem, nie „wstąpisz na górę Pańską i nie staniesz na świętym miejscu Jego” (Ps 23, 4), dlatego, żeś ku marności skłonił duszę swoją, duszę rozumną, i na podobieństwo bydlęcia idziesz za zmysłami, nie słuchając rozumu i nie opierając się złemu. Ci, którzy żyją bez światła rozumu, biegną wprawdzie naprzód, ale zapominają o przestrodze Apostoła, by biegli tak, aby otrzymać nagrodę (por. 1 Kor 9, 24). Kiedyż ją otrzymają, skoro nie chcą jej mieć, póki nie zdobędą wszystkiego? Takie postępowanie oznacza właśnie trwanie w błędnym kole, i to bez końca.

O miłowaniu Boga, tłum. S. Kiełtyka,
Kraków 1991, s. 34, 55-56, 58-61.



5. [...] Za główne cząstki serca uważam rozum i uczucie, które się często wzajemnie sobie przeciwią; i gdy jedno z nich dąży w górę, drugie ku ziemi się zniża. Stąd powstaje boleść, która zadaje duszy wielką mękę: jest ona wtedy rozdzierana, szarpana, i doświadcza duchowo takowego udręczenia, jakiego byśmy doznali cieleśnie, gdyby nasze ciało na dwoje było rozrywane. Każdy, kto nie doznaje szkodliwej i niebezpiecznej pod tym względem obojętności, doświadcza tego w duchu [...].

6. Wielu, wielu pomiędzy nami jest nieszczęśliwych, którzy podobnej męki doznają; którzy, chociaż równie jak my oświeceni, pod względem uczuć różnią się od nas. Znają oni podobnie, jak my, dobro, które mają czynić, ale nie kochają go podobnie. Nie możemy bowiem, bracia, wymówić się nieświadomością, gdyż nie zbywa nam na nauce niebieskiej, na budującym czytaniu, na duchownym ćwiczeniu. Cokolwiek jest prawdziwego, cokolwiek skromnego, cokolwiek sprawiedliwego, cokolwiek godnego kochania, cokolwiek chwalebnego, możecie się tu nauczyć: wszelkiej cnoty, wszelkiej karności, możecie tu nabyć z przykładu i nauki mężów doskonałych, którzy się pomiędzy wami znajdują: mężów, których napominania i rozmowy uczą was codziennie. Oby te nauki równie wzruszyły serce wasze, jak oświecają rozum!, abyście wewnątrz nie doświadczali przykrego rozdwojenia i bolesnej walki, gdy jedną częścią nas samych w górę się unosim, drugą w dół ciągnieni jesteśmy.

Homilia druga na Wniebowstąpienie Pańskie.
O rozumie i uczuniu, B. Szyszko [w:] Pisma, Wilno 1849, s. 170-171.



1. [...] My zaś zostajemy jeszcze w tej krainie, gdzie złości wiele, mądrości mało: „bo skazitelne ciało obciąża duszę, a ziemskie mieszkanie tłumi umysł pełen starania” (Mdr 9,15). Umysł, według mnie, znaczy tu rozum, który bywa przytłumiony mnogością myśli, gdy się nie podnosi i nie skupia w tej jednej i jednej myśli o mieście Bożym: gdzie Bóg jest wszystkim dla wszystkich. Rozum takowy, musi być rozerwanym na wiele przedmiotów, wieloma i rozlicznymi sposobami. Poprzez duszę rozumiem uczucia, które skutkiem zepsucia cielesnego, przeradzają się w różne namiętności, nie mogące się nie tylko wykorzenić, ale umiarkować; dopóki wola skierowaną nie zostanie do jednego wyłącznie celu.

2. Dwie więc rzeczy w sobie oczyścić powinniśmy: rozum i uczucie; rozum - żeby poznawał, uczucie - żeby chciało.

Homilia druga na Wniebowstąpienie Pańskie.
O rozumie i uczuniu, B. Szyszko [w:] Pisma, Wilno 1849, s. 157-158.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum Poświęcone Duchowości Monastycznej Strona Główna -> Swobodna Dyskusja Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
subMildev free theme by spleen & Programosy
Regulamin